Sobotnia premiera w kieleckim teatrze jest ciekawa pod wieloma względami. Oto na warsztat została wzięta powieść Jacka Dehnela – zaledwie 41-letniego gdańszczanina, poczytnego i wielokrotnie nagradzanego pisarza, zaadaptowana dla potrzeb scenicznych przez arcyzdolnego dramaturga młodego pokolenia – Michała Kmiecika (rocznik ’92). Reżyserem spektaklu jest Marcin Liber – jeden z najważniejszych polskich twórców teatralnych średniego pokolenia (ur. w 1970 r.), swobodnie czujący się w różnych estetykach, niebojący się eksperymentów scenicznych, eksplorujący świat pop kultury, miłośnik filmów Larsa von Triera, Davida Lyncha i Quentina Tarantino, prozy Paula Austera – jego spektakle zawsze pozostawiają niezatarte wrażenia i wywołują dyskusje. Ta fuzja doświadczeń życiowych, ulubionych estetyk i pomysłów twórców gwarantuje widzom wiele emocji.
Podczas dzisiejszej próby medialnej widać było, że aktorzy Teatru im. Stefana Żeromskiego doskonale odnaleźli się w zaproponowanej konwencji, że z wielką przyjemnością wyruszają w tę teatralną podróż razem z twórcami i w najbliższej przyszłości – z widzami.
Muzykę do spektaklu skomponował zespół NAGROBKI w składzie: Maciej Salamon (gitara, wokal) i Adam Witkowski (perkusja, wokal). Twórcy ci swoją muzykę nazywają nekropolo, co oznacza autorską mieszankę gitarowego noizu, zimnej fali, big beatu oraz wczesnego black metalu. Nekropolo i zombie – bohaterowie spektaklu – to mieszanka idealna.
Scenografię i prezentacje wideo przygotował Mirek Kaczmarek. On także odpowiada za reżyserię światła. Kostiumy zaprojektował kolektyw artystyczny Grupa Mixer.
Na koniec słów kilka o powieści Ale z naszymi umarłymi Jacka Dehnela, która stanowiła punkt wyjścia dla twórców spektaklu:
Podczas dzisiejszej próby medialnej widać było, że aktorzy Teatru im. Stefana Żeromskiego doskonale odnaleźli się w zaproponowanej konwencji, że z wielką przyjemnością wyruszają w tę teatralną podróż razem z twórcami i w najbliższej przyszłości – z widzami.
Muzykę do spektaklu skomponował zespół NAGROBKI w składzie: Maciej Salamon (gitara, wokal) i Adam Witkowski (perkusja, wokal). Twórcy ci swoją muzykę nazywają nekropolo, co oznacza autorską mieszankę gitarowego noizu, zimnej fali, big beatu oraz wczesnego black metalu. Nekropolo i zombie – bohaterowie spektaklu – to mieszanka idealna.
Scenografię i prezentacje wideo przygotował Mirek Kaczmarek. On także odpowiada za reżyserię światła. Kostiumy zaprojektował kolektyw artystyczny Grupa Mixer.
Na koniec słów kilka o powieści Ale z naszymi umarłymi Jacka Dehnela, która stanowiła punkt wyjścia dla twórców spektaklu:
Któż nie chciałby być Polakiem? Zwłaszcza Polakiem w czasie wzmożenia – a wszak nie ma innego czasu, niż czas wzmożenia, zwłaszcza patriotycznego. Najnowszej książce Jacka Dehnela, "Ale z naszymi umarłymi", patronują trzy motta zaczerpnięte z tekstów: Marii Janion (przywołane już w tytule), Juliusza Słowackiego (z "Pieśni konfederatów barskich" z "Księdza Marka") oraz Jarosława Marka Rymkiewicza ("Juliusz Słowacki pyta o godzinę"). Te trzy teksty wyznaczają ramy powieści – udanego mariażu popkultury z romantyczną gorączką frenetyczną à la polonaise: "de profundis z ciemnego kurhanu" na Europę i świat ruszy nieumarły hufiec boży. I "cała ziemia będzie kiedyś polska, będzie Polską".
Kuba [główny bohater], rozgoryczony tym, że jego szefowa, zamiast na wywiad ze słynną śpiewaczką operową wysłała go do relacjonowania grabieży cmentarza w miejscowości pod Krakowem, początkowo nie zauważa, że splądrowane groby zostały otwarte… od środka. Kilka filmików nagranych telefonami i wrzuconych do sieci wywołuje gorączkę zombie – w Polsce, i tylko w Polsce, odnotowuje się kolejne przypadki powstających z grobów. Skala zjawiska rośnie – wstają zarówno ci pochowani niedawno, jak i złożeni na Wawelu władcy Polski. Mnożą się problemy prawne (przede wszystkim spadkowe i obywatelskie), powoływane są kolejne sztaby kryzysowe, powstają nowe odłamy kościołów upatrujące w zombie znaków nadciągającej Apokalipsy. Początkowa panika ustępuje, kiedy zombie nie wykazują agresji – są mało kontaktowe, lubią wygrzewać się w słońcu, potrafią zaintonować i wycharczeć "Barkę" pod papieskim okienkiem, a na widok "świętych obrazków" padają na kolana i mamroczą. Zombie, zwane też, bardziej "po polsku", antenatami, stają się wielką atrakcją turystyczną i powodem do dumy. Oczywiście, do czasu.
Jacek Dehnel świetnie łączy dwa imaginaria: popkulturowe, związane z zombie, oraz narodowe. Wraz z przebudzeniem zombie z grobów powstają także inne, przerażające elementy: narasta nacjonalizm, puchnie polska duma, żywe trupy zaczynają się przegrupowywać i zajmować coraz więcej przestrzeni, wypierając z niej żywych. Wielcy bohaterowie narodowi, których mamy obyczaj grzebać w kawałkach, wstają z grobów i ruszają, aby odzyskać pochowane osobno serca. Do mody wracają żupany i kontusze z poliestru obszyte sztucznym futerkiem, pasy słuckie z chińskich tkanin, stylizacje narodowe, podniosły język w rodzaju "Trylogii" na leksykalnych wspomagaczach, Polska triumfuje. Najpierw zombie atakują obcokrajowców na terenie Ojczyzny, przemieniając ich w polskie zombie, potem ruszają odbić, co nasze (albo to, co nasze powinno być): Jan III Sobieski i hetman Żółkiewski ruszają na Turcję, Chodkiewicz na Szwecję, Jagiełło, Berling i Chrobry na Niemcy, Dmowski na Izrael, a Piłsudski na podgniłej Kasztance maszeruje na Rosję, po drodze zajmując Wilno i odbierając z rąk matki własne serce, Sowiński z kolei ma zwyczaj odgryzania wrogom nóg, którymi próbuje zastąpić protezę. […]1
Kuba [główny bohater], rozgoryczony tym, że jego szefowa, zamiast na wywiad ze słynną śpiewaczką operową wysłała go do relacjonowania grabieży cmentarza w miejscowości pod Krakowem, początkowo nie zauważa, że splądrowane groby zostały otwarte… od środka. Kilka filmików nagranych telefonami i wrzuconych do sieci wywołuje gorączkę zombie – w Polsce, i tylko w Polsce, odnotowuje się kolejne przypadki powstających z grobów. Skala zjawiska rośnie – wstają zarówno ci pochowani niedawno, jak i złożeni na Wawelu władcy Polski. Mnożą się problemy prawne (przede wszystkim spadkowe i obywatelskie), powoływane są kolejne sztaby kryzysowe, powstają nowe odłamy kościołów upatrujące w zombie znaków nadciągającej Apokalipsy. Początkowa panika ustępuje, kiedy zombie nie wykazują agresji – są mało kontaktowe, lubią wygrzewać się w słońcu, potrafią zaintonować i wycharczeć "Barkę" pod papieskim okienkiem, a na widok "świętych obrazków" padają na kolana i mamroczą. Zombie, zwane też, bardziej "po polsku", antenatami, stają się wielką atrakcją turystyczną i powodem do dumy. Oczywiście, do czasu.
Jacek Dehnel świetnie łączy dwa imaginaria: popkulturowe, związane z zombie, oraz narodowe. Wraz z przebudzeniem zombie z grobów powstają także inne, przerażające elementy: narasta nacjonalizm, puchnie polska duma, żywe trupy zaczynają się przegrupowywać i zajmować coraz więcej przestrzeni, wypierając z niej żywych. Wielcy bohaterowie narodowi, których mamy obyczaj grzebać w kawałkach, wstają z grobów i ruszają, aby odzyskać pochowane osobno serca. Do mody wracają żupany i kontusze z poliestru obszyte sztucznym futerkiem, pasy słuckie z chińskich tkanin, stylizacje narodowe, podniosły język w rodzaju "Trylogii" na leksykalnych wspomagaczach, Polska triumfuje. Najpierw zombie atakują obcokrajowców na terenie Ojczyzny, przemieniając ich w polskie zombie, potem ruszają odbić, co nasze (albo to, co nasze powinno być): Jan III Sobieski i hetman Żółkiewski ruszają na Turcję, Chodkiewicz na Szwecję, Jagiełło, Berling i Chrobry na Niemcy, Dmowski na Izrael, a Piłsudski na podgniłej Kasztance maszeruje na Rosję, po drodze zajmując Wilno i odbierając z rąk matki własne serce, Sowiński z kolei ma zwyczaj odgryzania wrogom nóg, którymi próbuje zastąpić protezę. […]1
_______
PREMIERA | Teatr im. Stefana Żeromskiego w Kielcach | „Ale z naszymi umarłymi” | 2 kwietnia, godz. 19.00 | scena przy ul. Ściegiennego 2 (gmach WDK, wejście od alei Legionów)
_______
1. Agnieszka Wójtowicz-Zając, Zombie a sprawa polska (Jacek Dehnel: "Ale z naszymi umarłymi"), artpapier.com
PREMIERA | Teatr im. Stefana Żeromskiego w Kielcach | „Ale z naszymi umarłymi” | 2 kwietnia, godz. 19.00 | scena przy ul. Ściegiennego 2 (gmach WDK, wejście od alei Legionów)
_______
1. Agnieszka Wójtowicz-Zając, Zombie a sprawa polska (Jacek Dehnel: "Ale z naszymi umarłymi"), artpapier.com












