Andrzej Brzegowy we wstępie do katalogu wystawy napisał:
"63 lata temu, w 1962 roku, w różnych miejscach Polski przychodzi na świat kilku chłopców. Żadna to oczywiście sensacja, bo w tamtym roku pewnie urodziło się kilkaset tysięcy im podobnych. Piętnaście lat później zjawiają się w jednym miejscu, bo postanawiają zostać artystami (innej drogi nie biorą pod uwagę, a nawet z czasem już się za takich uważają). Liceum plastyczne wydaje się miejscem do tego stworzonym.
Los tak przemyślnie układa nasze drogi, że ten, a nie inny staje się kolegą, przyjacielem, świadkiem przygód z życiem. W końcu dochodzimy do wniosku, że grupa, w jakiej się znaleźliśmy, wcale nie była przypadkowa. Wtedy mogliśmy tak myśleć, bo byliśmy mocno oderwani od ziemi.
Czas spędzony w kieleckim Liceum Sztuk Plastycznych zespolił nas na tyle mocno, że mimo upływu wielu lat ciągle jesteśmy ciekawi siebie, swoich dokonań i rozmów ze sobą na każdy niemal temat. Nasze grono, co prawda zawsze między sobą rywalizowało, ale też wspierało się i motywowało. Szczególnie wtedy, gdy ponosiła nas młodzieńcza energia, pchała do rzeczy dziwnych, ryzykownych, nawet szalonych, które jeżyły włos na głowach naszych wychowawców.
Potem, nie wszyscy w tym samym czasie, studiując na różnych uczelniach – stawaliśmy się artystami. W końcu mieliśmy na to papiery. W tamtym okresie one decydowały o naszym losie, otwierały drzwi galerii, konkursów, a nawet sklepów plastycznych.
To, że znajomi z liceum czasem się spotykają, nie jest niczym szczególnym, ale że utrzymują ze sobą żywy i stały kontakt, a w dodatku są tak dużą grupą, to już rzadkość. W ciągu lat, jakie upłynęły od studiów, coraz silniej działał magnes wmontowany w nasz krąg; zaczęliśmy się częściej kontaktować w różnym gronie i przy różnych okazjach. Wydaje się, że ten magnes ma w swoich rękach Krzysztof Nowak zwany w liceum „Ojcem”, bo to na jego wezwania zwykle stawiamy się w okolicach jego „ojcowizny”. Tym bardziej, że to miejsce leży w centrum obszaru, na jakim „rozrzuciło” nas życie.
Wystawa zatytułowana „Z jednej klasy” jest pokazem naszych indywidualnych działań w różnych dziedzinach sztuki. Nie ma jednej idei, którą byśmy wspólnie realizowali. Nie mamy też określonego tematu, do którego chcemy się odnieść. Jedynym ważnym powodem organizacji wystawy jest potrzeba zaistnienia w tej samej przestrzeni tego, co jest ważną częścią naszego życia od momentu, kiedy zjawiliśmy się w kieleckim Liceum. Sztuce poświęciliśmy wiele lat, o niej rozmawiamy zawsze, gdy się spotykamy. I właśnie takie prezentacje, jak obecna „Z jednej klasy”, są po to, by pogadały ze sobą także nasze dzieła".
Wernisaż odbędzie się 16 stycznia o godzinie 18 w Galerii Winda. Wystawę będzie można zwiedzać do 22 lutego.
Źródło: Kieleckie Centrum Kultury













