Dziś jest środa, 23 maja 2012. Imieniny: Iwony i Dezyderego.

normalnywiększyduży  Drukuj  Generuj PDF  Poleć znajomemu

Miasto Artystów

Autor: Edyta Ruszkowska Od czasu, gdy jako uczeń Technikum Chemicznego przyjechałem do Kielc minęło bez mała pół wieku. Pamiętam codzienną drogę z dworca przez Żelazną, Buczka, Solną, Ogrodową do Marchlewskiego pod numer pierwszy. Tam w drzwiach stał Wiech i sprawdzał tarcze.

Obok naszej szkoły stał budynek Wojewódzkiego Domu Kultury. Stoi tam do dziś i wydaje mi się, że kwitnie, czego nie można powiedzieć o szkole. Przed wudekiem stanęła Czwórka, do schodów dostawiono rampę dla niepełnosprawnych, ale podjazd ma te same kocie łby co w trzydziestym ósmym. Droga z dworca do mojej szkoły była szara i nijaka. Chyba, że nakręcali Barwy walki z Siemionem. Wtedy można było go spotkać w parku przy karmieniu kaczek. Do kina się chodziło jak do teatru, a z czterech kin wczesnych lat 60-tych Moskwa było najbardziej luksusowym. Obok kina była Moda Polska. Przed nią od wiosny do późnej jesieni stał saturator, z którego można było się napić wody czystej lub z sokiem wiśniowym. Ulica Śliska była śliska i latem i zimą, a od Placu Mariackiego do rogatek był dystrykt klerkowski o czym pisał syn tej ziemi, Żeromski.

Kielce XXI wieku są miastem samochodów, supermarketów i artystów. Sztuką jest znaleźć miejsce parkingowe koło wudeku. Nie jest sztuką sztuka zakupów w Galerii Echo. Ale jest sztuką to, co zobaczyłem na wernisażu wystawy poplenerowej I Impresje Świętokrzyskie, na którą zaprosili mnie państwo Gradkowie, właściciele Galerii Sztuki Dawnej i Współczesnej w Kielcach, Plac Wolności 8. W sali portretowej zebrało się kilkadziesiąt osób spragnionych wrażeń estetycznych, gdyż w plenerze uczestniczyli absolwenci bodaj wszystkich polskich akademii sztuk pięknych. I nie zawiedli się. Artyści pokazali się z dobrej strony. Po pierwsze pokazali szczerość wypowiedzi, co w dzisiejszych czasach jest wernisażową rzadkością. Po drugie znakomity warsztat. Po trzecie pochwałę radości życia! Z wyjątkiem Anny Szymanek (PSSP Wrocław), która pokazała abstrakcje, ale radosne kolorystycznie, pełne optymizmu, inspirowane sferami Biegasa – wszyscy pozostali, cała wspaniała siódemka wybrali na wystawę masterstwo Łukaszowców, Zwornika, Rytmu oraz mojej ukochanej Sztuki. Andrzej Borowski (ASP Kraków) jak wczesny Michalak, Bogusław Jagiełło (PWSSP Poznań) jak Zamoyski, Tomasz Klimczyk jak Trojanowski, Monika Krzakiewicz (IS Cieszyn) jak młody Weiss, Stanisław Mazuś (ASP Warszawa) niczym Karpiński, Halina Nowicka (ASP Łódź) jak Rychter-Janowska z pierwszej podróży włoskiej, a Joanna Trzcińska najwyraźniej kocha Egona Schielego. Na wernisażu rozdano pięknie wydane katalogi. Obrazy były znakomicie oświetlone i eksponowane z rozmysłem. Nie po to, żeby powisieć przez dwa tygodnie, ale po to, żeby kontemplować wspólne dla wszystkich źródło inspiracji, jakim była uroda ziemi świętokrzyskiej. Zastanawiam się jakich argumentów użyli państwo Gradkowie, aby zebrać tak zacną grupę Twórców do wspólnego tworzenia w gospodarstwie agroturystycznym państwa Gratków (sic!) w Celinach k/Daleszyc. Polecam tę piękną wystawę nie tylko miłośnikom sztuki. Polecam ją głównie "galerzystom" i artystom, a także uczniom Liceum Plastycznego. Wystawa udowadnia, że koniec sztuki postmodernistycznej stał się faktem. Jeśli się mylę to Święty Emeryk przejdzie do końca tego roku 528 metrów!
Spod wudeku pojechałem w dół Ściegiennego do Dużej. Na Placu Partyzantów zlikwidowana fontanna nakazuje myśleć o wygodzie kierowców. Nie mylę się. Za magistratem już stoi zrąb pierwszego w naszym regionie parkingu piętrowego. Idealnie w osi BWA. I bardzo blisko Placu Artystów. Udało mi się znaleźć miejsce do zaparkowania na wprost pomnika dzikiej świni. Spojrzałem w stronę Sienkiewicza i przetarłem oczy ze zdumienia! Zobaczyłem 21 posągów ironmanów Frączkiewicza ustawionych jak karne wojsko. O Artyście tym było głośno jeszcze w ubiegłym wieku, gdy pokazywał swoje monumentalne golasy w centrach wielu miast polskich. Żadna z plenerowych wystaw nie pozostała w żadnym z miast obojętna na krytykę. Frączkiewicz stał się sławny, a sztuka, którą uprawia przynosiła i nadal przynosi ferment kulturotwórczy. I znowu chapeau bas, panie i panowie odpowiedzialni za zagospodarowanie Placu Artystów! Na tym placu było wiele ludzi rozprawiających o SZTUCE! Rozczuliłem się, jak podczas czytania ostatnich stron Cienia Wiatru Zafona. W Kielcach ludzie rozmawiają o SZTUCE! I to tak ot, normalnie, sami z siebie, dochodzą do dzieła, patrzą, niektórzy dotykają, jeszcze inni mrużą oczy, oddalają się i dochodzą, wymieniają uwagi, jedni są poważni, drudzy się śmieją, widać dumę i radość, nikt się nie śpieszy, małżonkowie się mocniej przytulają, pięknie!

Dojechałem do mojego miasta, w którym w domu kultury wymieniono drzwi dębowe z brązowymi klamkami na postmodernistyczne drzwi z aluminium i szkła. Na jednym z centralnych skwerów miasta odbudowują fontannę w stylu neoklasycystycznym. W nowej hali sportowej zawieszono sufit za nisko o 57 centymetrów, a Langerplac straszy ogromną, betonową bryłą inwestycji 40-lecia PRL. Ale mimo to jestem dobrej myśli. Jeśli w Kielcach od Artystów bierze się wszystko dobre, to i do mojego miasta dotrze ta moda. Wszak żyjemy w jednym województwie.

25 października 2009 roku

Tekst: Andrzej Grabkowski - Skarżysko-Kamienne
Zaloguj się, aby komentować

UEsporrwdkLicznik odwiedzin: 6534004
Projekt Modernizacja WDK w celu dostosowania do pełnienia funkcji nowoczesnego centrum
kultury nr Z/2.26/I/1.4/485/05, współfinansowany z Unii Europejskiej ze środków Europejskiego
Funduszu Rozwoju Regionalnego w ramach Zintegrowanego Programu Operacyjnego Rozwoju Regionalnego