Galeria

Kielce wczoraj i dziś
Hotel Łysogóry od strony dworca PKP. Fot. Michał Janyst
Galeria

Polecamy również

Dziś jest wtorek, 22 maja 2012. Imieniny: Julii i Heleny.

normalnywiększyduży  Drukuj  Generuj PDF  Poleć znajomemu

Stanisław Czernik - romantyk na emigracji

02.02.2009   Autor: Barbara Jankowska-Piróg Stanisław Czernik urodził się 16 stycznia 1899 r. w Zochcinie koło Opatowa. Zmarł 3 grudnia 1969 r. w Łodzi. Absolwent Uniwersytetu Poznańskiego. Debiutował jako poeta w prasie w 1923 roku. W latach 1935-1939 był redaktorem i wydawcą miesięcznika „Okolice Poetów”. W czasie wojny brał udział w kampanii wrześniowej, a po klęsce przebywał na emigracji. W 1947 roku wrócił i zamieszkał w Łodzi. Nagrodzony za twórczość literacką w 1955 i 1963 roku. Poeta, prozaik i eseista. Wydane tomiki wierszy: „Poezja” (1931), „Siedem nocy” (1948), „Czternaście wierszy” (1958), „Delta” (1962), „Autentyki” (1967).

POEZJA INSPIROWANA KULTURĄ CHŁOPSKĄ

OKOLICA

Okolica moja – górnolica –
Zaziemiona polami
Zadrzewiona lasami
Ułączniona nadwodnie
Urzeczniona przypolnie –
Okolica moja – pagórnica –
Ojczyźnica

Łysogórskie jej zjawy
Na zachodzie zawisły,
Jakby znaki pytania.
I kroplami zarania
W moim sercu rozprysły
Przeddziejami kochania
U wrót duszy zawisły
Garbne znaki pytania –
Świętokrzyskie i jedlne
Zbłękitnione modrzewnie,
Bożycami pogańskie,
Witosławskie i dębne,
Sobótkami obrzędne –
A nade wszystko
A nade wszystko
Rodzinnym domem śpiewne.

…Mojego domu rodzinnego okna
W świętokrzyskie patrzyły pagórze
Okolica moja – pagórnica –
Zaziemiona polami
Zadrzewiona lasami,
Ułączniona nadwodnie,
Urzeczniona przypolnie
W jeden dla mnie skreśliła się znak
W który dziecka patrzyłem oczami
Z mojego domu rodzinnego okien.


ROZMOWA

ON:
Tutaj kościół budował
Sam Władysław Herman
Tu była kasztelania –
Królewska.

JA:
Mieścina jakaś mizerna
Jak ostatnia po płaczu łezka,
Gdy z oka wyjść się wzbrania
Półschnąca
Lecz bardziej od poprzednich niebieska.

ON:
Tutaj kraina niebielonych pował,
Świat wapienników,
Archeologia dymarek
I geologia karbońska.

JA:
Czuję dużo starego słońca,
I powietrze tu naprawdę świeże,
Jak stroje bez kołnierzyków,
Jak niebieska przy koszuli wstążka.
Widać, że epoka dawna –
Karbońska.

ON:
Słowa jak ręce
Patrz – jakie szorstkie i zgrzebne,
Czasem tylko są lniane w piosence.
Tu żyto kiepskie się rodzi
Z półłanu masz kilka ćwierci
Lecz inny urodzaj nad podziw.
Idźże do serc ich.
Możesz jeść – takie chlebne!


ZIEMIA

Chcę upodobnić się do niej
Gnąc w odludnym ugorze
Tu – lękiem stóp i dłoni
Już, już odkrywam tajemnicę
Gdy czoło trawy przyłożę,
Ustami zioła pochwycę,
Ostami wargi pokrwawię
Chłonąc jej sok i rosę.

Tu zieloność jej jak liście buka
Wstrzyknę w źrenice
By mi nie lśniły jak robaki w trawie,
W kretowisko wsunę stopy bose
Ramionami przylgnę do bruzd,
Jakby krzyżem – ostatnią miłością

Wtedy oczu zieloną mądrością
I goryczą pokrwawionych ust
Sobie i jej błogosławię.


Źródło: Wojewódzki Dom Kultury w Kielcach

UEsporrwdkLicznik odwiedzin: 6529982
Projekt Modernizacja WDK w celu dostosowania do pełnienia funkcji nowoczesnego centrum
kultury nr Z/2.26/I/1.4/485/05, współfinansowany z Unii Europejskiej ze środków Europejskiego
Funduszu Rozwoju Regionalnego w ramach Zintegrowanego Programu Operacyjnego Rozwoju Regionalnego