Dziś jest piątek, 18 maja 2012. Imieniny: Feliksa i Aleksandry.

normalnywiększyduży  Drukuj  Generuj PDF  Poleć znajomemu

Obyczaje gospodarskie

Autor: Barbara Jankowska-Piróg Wszystkie obrzędy i obyczaje były ściśle przestrzegane, stanowiły wiejską tradycję. W tradycji tej drzemała potężna siła, która stanowiła o tożsamości chłopów. Od wieków postępowali w ten sam zwyczajowo utarty sposób i uznawali to postępowanie za słuszne.

PIECZENIE CHLEBA
W tradycji polskiej chleb był symbolem pomyślności i dostatku, gdyż nie dla wszystkich był codziennym pożywieniem. Biedniejsi mogli go jeść jedynie od święta. Otoczony więc był powszechnym szacunkiem. Nie wolno było marnotrawić chleba, bawić się nim, rzucać i wyrzucać na śmietnik. Gdy kromka chleba upadła na ziemię, należało ją szybko podnieść i ucałować, a gdy rozpoczynano nowy bochenek, przed ukrojeniem kawałka należało nad nim wykonać znak krzyża.
Sam proces przygotowywania ciasta do pieczenia chleba był rytuałem, a sam chleb - czymś świętym, darem boskim. Przygotowywano i pieczono chleb według istniejących wówczas zwyczajów. Do zakwasu, czyli surowego ciasta z poprzedniego pieczenia, dodawano przesianą przez sito mąkę, wodę i sól. Ciasto zaczynu rosło w drewnianej dzieży owiniętej kocem i postawionej w pobliżu pieca. Do wyrośniętego zaczynu wsypywano mąkę i rozpoczynano wyrabianie ciasta. Trwało to tak długo, aż powstała jednolita masa. Następnie przekładano odpowiednie porcje ciasta do słomianek, w których ciasto „dorastało”. Później zawartość słomianek wykładano na dużą drewnianą łopatę, na której ciasto wsadzano do pieca. Nad pierwszym bochenkiem, który wędrował do pieca zawsze kreślono znak krzyża. Tą samą łopatą wyjmowano gorący chleb z pieca. Metodą sprawdzania, czy chleb jest już upieczony, było wyciąganie z pieca jednego bochenka i pukanie palcem w jego spód. Jeśli wydawał dźwięczny głos, znaczyło, że był już gotowy. Upieczony chleb wyciągano z pieca i obmywano wodą, aby zmyć popiół, zmiękczyć skórkę i nadać jej połysku. Gdy ostygł, brano go do ręki, kreślono znak krzyża i krojono. Z ciasta, które zostało, pieczono podpłomyki. Były to cienkie, okrągłe placki, posypane makiem i cukrem lub serem. Resztki ciasta z dna misy chowano do komory na zakwas do nowego chleba.

WYSKUBEK - DARCIE PIERZA
Dawniej długie zimowe wieczory upływały na wykonywaniu różnych czynności domowych, na które nie było czasu wtedy, gdy pilniejsze było wykonanie prac w polu i zagrodzie. Dodatkowo jeszcze były to prace, które przyjemniej i szybciej wykonywało się w towarzystwie innych osób. Do takich należało m.in. darcie pierza. W jednej izbie gromadziło się wtedy nawet kilkanaście kobiet i dziewcząt. Przez kilka wieczorów „darły” lub „skubały” pierze. Z gęsich piór wykonywano np. pierzyny i poduchy, które stanowiły wiano panny młodej. Odbywało się to na zasadzie wzajemnej pomocy. Kiedy kończono pracę w jednym domu, to zaczynano w drugim. Wieczory te należały do radosnych, upływały na rozmowach i plotkowaniu. Kobiety starały się umilać czas śpiewami i żartami. Dość często monotonny nastrój wieczoru przerywali chłopcy, którzy wpadali do izby i dmuchali w pierze, by wprowadzić zamieszanie. Wieczory takie integrowały społeczność wiejską, często stawały się okazją do zeswatania dwojga młodych. Ludzie połączeni wspólną pracą czuli się sobie bliscy. Skubanie pierza stanowiło jedną z niewielu form życia towarzyskiego na wsi i kończyło się tzw. wyskubkiem. Była to zabawa, na którą gospodynie piekły kołacze, podawały wino, czasem zapraszała nawet jakiegoś grajka. Gospodyni, która nie urządziłaby wyskubka, nie miałaby co liczyć na sąsiedzką pomoc następnego roku.

KISZENIE KAPUSTY
W jesienne wieczory mężczyźni i kobiety zbierali się w jednym domu i przygotowywali kapustę do zakiszenia. Najpierw obierano kapustę z brudnych, uszkodzonych liści i drobno szatkowano. Kiedy już kapusta była pokrojona, jeden z mężczyzn przygotowywał się do jej ubijania. W drewnianym naczyniu moczył nogi w gorącej wodzie. Następnie mężczyźni przenosili go do beczki. Czasem czynność ubijania przypadała jednej z kobiet. Musiała wtedy ubrać się w dawny wiejski strój. Poszatkowaną kapustę wrzucano warstwami do beczki, doprawiano ją, a kobieta (lub mężczyzna) deptała co sił w nogach. Kapusta musiała być solidnie udeptana. Było to zajęcie dość wesołe i sprzyjało zabawie. Pełną beczkę ustawiano w ciepłym miejscu, nakrywano drewnianą pokrywą i dociskano ciężkim kamieniem.

Opracowała Barbara Jankowska
W konsultacji z prof. dr hab. Haliną Mielicką.

Bibliografia:

1. Halina Mielicka, Kultura obyczajowa mieszkańców wsi kieleckiej XIX i XX wieku, Kielce 1995
2. Oskar Kolberg, Dzieła wszystkie, Lud, Kieleckie, T. 18, część I, Kraków 1885
3. Józef Szczypka, Kalendarz Polski, Warszawa 1984
4. Irena Kubiak, Krzysztof Kubiak, Chleb w tradycji ludowej, Warszawa 1981
5. Władysław Siarkowski, Materiały do etnografii ludu polskiego z okolic Kielc, Kielce 2000
6. Jan Stanisław Bystroń, Dzieje obyczajów w dawnej Polsce, wiek XVI-XVIII, T II, Warszawa 1976
7. We włościańskim Mniowie, pod redakcją Eugeniusza Kosika, Kielce 1999
8. Eugeniusz Frankowski, Kalendarz obrzędowy ludu polskiego, Warszawa 1928
9. Zofia Kossak, Rok Polski – obyczaj i wiara, Warszawa 1974
10. Janusz Kamocki, Od andrzejek do dożynek, Warszawa 1986
11. Małgorzata Drozd-Piasecka, W. Paprocka, W kręgu tradycji i sztuki ludowej, Warszawa 1985

Zobacz lekcję internetową w zakładce "E-learning"
Zobacz również

UEsporrwdkLicznik odwiedzin: 6485724
Projekt Modernizacja WDK w celu dostosowania do pełnienia funkcji nowoczesnego centrum
kultury nr Z/2.26/I/1.4/485/05, współfinansowany z Unii Europejskiej ze środków Europejskiego
Funduszu Rozwoju Regionalnego w ramach Zintegrowanego Programu Operacyjnego Rozwoju Regionalnego